środa, 19 września 2007

...ale to już było - czyli skarpetkowe misterium :)

Hasło na dziś to odgrzewanie czegoś co już kiedyś się pojawiło i porwało masy do dyskusji! Ciekawy temat i w dobie abstrakcyjnych pojęć, zmagań, nagrań i różnych dziwnych (czytaj niewykonalnych) zadań, które mnie z zewsząd otaczają jakże realny i codzienny! Zajmując sobie głowę różnymi wirtualnymi rzeczami tracimy kontakt z rzeczywistością - a to jej bardzo realny wymiar :P zapraszam więc do lektury niesamowitej rozprawki! Wybaczcie błędy, autorką tekstu jest moja ulubiona "cudzoziemka" !
Skarpetkowe misterium czyli dokąd wybierają sie te tysiące skarpetek, których już po praniu nie ma???
Już moja mama narzekała, odkąd sobie przypominam, na znikniecie licznych skarpet podczas prania. Powiem szczerze ze nigdy tego nie traktowałam zbyt serio, ponieważ po prostu mi sie wydawało ze mama może w stresie pracującej matki nie zawsze na to uważała ze obie dwoje skarpetki jednej pary by sie znalazły w tym samym praniu i że to jest prostem rozwiązaniem na te dziwne pytanie.
Ale po mału jakoś mi sie to wydaje nieprawdopodobne. Mieszkam sama od półtora roku i nazbierało mi sie w ciąglu tego czasu w sumie 17 skarpet bez odpowiednika. Chyba niedługo w H&Mie dostane kartę "najlojalniejszego skarpetokupcy".
Desperacja.
Czy na drugiej stronie pralki może istnieje świat, w którym jest skarpetkom lepiej? Czy może skarpetki zaczęły sie emancypować wobec swojego losu wiecznego pomiatacza podłogi? Być może.
Ale to nie tłumaczy nam, dlaczego tylko jedna skarpetka pary przechodzi do tego lepszego świata... A może skarpetkom nie podoba sie los bliźniacki? Może chcą być traktowane jako niezależny unikat, tak jak spodnie, koszulki, majtki i czapki... Nie wiadomo.
W każdym razie mnie to wkurza...Kochane skarpetki, wróćcie do mnie!! Obiecam nawet, że częściej będę myła podłogę...

do tego krótka odpowiedź autorki bloga, odpowiedź jakże pozbawiona kontaktu z realiami :

to bardzo poważny temat .. i ja również już daffffno Smile natchniona myślą przewodnią mentorki (nie mojej ale zawsze!) wyruszyłam na poszukiwanie drugiej strony (i wcale nie lustra!! bom nie Alicja!!) Drugiej strony a raczej drugiego dna! doszłam(sic!) więc do wniosku ...że skarpetki ... czują się zbyt wolne... rozpiera je wręcz rozdziera energia (rzekłabym jak ADHD od wewnątrz) więc jedyną radą na niezagubienie się w wirze pędzącego świata jest delikatna sugestia...silniejszego związania się ze społeczeństwem skarpetkowym ... taka sugestia integracji .. bardzo ścisłej .. bo jeżeli odnajdziesz się w silnie zintegrowanym społeczeństwie to Cię dziury (czytaj pokusy) tego pędzącego jak "bęben pralki świata" nie wciągną ... ok .. to by było na tyle .. mam nadzieje, że mentorka zrozumiała przesłanie??


ehh.. i zrozumiała !!!

3 komentarze:

Klaymen pisze...

he he he .. sis :) ale sie rozwinęłaś :P ... odgrzewanie ? toż to plagiat :P

monia pisze...

Eh SIS taka mądra jesteś - to proszę bardzo :P Świat Mądrali stoi dla Cię otworem - zapraszam do współedycji!! Ktoś jeszcze??

Anonimowy pisze...

Solution Finder
No właśnie...skarpetki. Też miałam ten problem i wybrnęłam...chyba. Teraz kupuję takie same nudne czarne skarpetki w paczkach po 5 sztuk więc, kiedy jedna zaginie zawsze znajdzie sie druga taka sama.