Pojechała … i wróciła!
Nie będę pisać, że było miło, bo musiałabym mocno skłamać. No dobrze niech będzie, było miło ale wysoce wkurzająco! Żeby oddać nastrój weekendu musiałabym chyba zacytować przytoczony etos „kultury śląskiej rodziny”, która to w 90% cierpi na przypadłość „katolickiego alkoholizmu”, ale mimo wszystko darzy się przykładną miłością i szacunkiem, i tu należy przytoczyć przykład tego etosu - obrazowo - tradycja mówi, że żona mężowi, który całe życie się nad nią pastwił bez zmrużenia oka wybacza wszystkie nieprawości na łożu jego śmierci …
Do tej pory nie jestem w stanie pojąć gdzie tu etos – nie wspominając o tym jak się ma do tego szacunek, no miłość przy odrobinie fantazji można by tam gdzieś wcisnąć! O!
Były również miłe akcenty tego weekendu – co najmniej „równościowe” długie (hmmmm może lepszym określeniem będzie mocno zintensyfikowane) dialogi, czy też wspomnienia na tematy „chciecia miecia” (a ta teoria mam nadzieje szybciej niż później doczeka się swojego wyjaśnienia – zwróciłam się już do TWÓRCY myślę, że jest to najlepsze rozwiązanie zarówno dla Was jak i dla mnie:) dzięki raz jeszcze za miłe śląskie aspekty, które pomogły zarówno w walce z patosem etosu jak i z żołądkówką (proszę nie mylić z wódką!!), które nieprzyjemnie doświadczały podczas tego przedłużonego końca tygodnia.
Kolejnym pozytywem minionego weekendu może być również stwierdzenie, że kocham PKP... Człowiek dziwna istota darzy miłością najróżniejsze rzeczy, z bardzo różnych powodów- mój jest prozaiczny – dzięki długiej podróży miałam czas na ostatnio zaniedbane przyjemności, po pierwsze czytanie a po drugie …swobodne myślenie :P (no może nie tak do końca swobodne).
Korzyści z tego następujące – przypomniało mi się jak mocno się zarzekałam, że na moim blogu nie będę męczyć tylko moimi wypocinami – ale też będę cytować mądrych tego świata (nie żeby znowu mądrzejszych ode mnie). I tak z racji olbrzymiego „szacunku” do lokalnych twórców palmę pierwszeństwa przejmie niejaki Pan Kowalewski.
Wpadła mi w ręce ostatnia jego pozycja – Ekscentrycy. Musze powiedzieć, że bardzo bardzo godna polecenia.
Może bardzo subiektywnie wybrany cytat – ale to tak pod ten etos – wybaczcie!
„Potrzeby kobiet są nieporównywalne, z góry tragiczne. Ogromne, niesprecyzowane nadzieje na nie wiadomo co, które wpychają w uległość, każą się poddawać, robić rzeczy najpodlejsze i najgłupsze, znosić upokorzenia tylko po to, żeby na końcu zawsze przegrać.”
Trafne .. bardzo trafne… ale co by nie dawać mylnego obrazu jeszcze kawałek … też mocno subiektywnie do dzisiejszego tematu wybrany.
„Polski kac. Nie dość, że łeb urywa z bólu, że w gardle żużel wulkaniczny, że rzygać się chce, a brzuch, serce, uda – jedna galareta, to jeszcze strach, wyrzuty, ciężar grzechów całej ludzkości, od Herolda Wielkiego począwszy. Pierwsza trzeźwa myśl- na dworzec, bilet byle dokąd i w pociąg, aby jak najdalej.”
Powiem tak- piękne metafory, iluzje, przenośnie. Eh i do tego zabawa stylistyką i słowem. Rozkosz... Może jednak sięgnę po „Bóg zapłacz”. A Wam miłego poniedziałku!!!
Ps. Mam nadzieje, że nie myślę za szybko – jak coś – chętnie zastosuje moduł klatka po klatce- proszę tylko szybko o info – zanim zapomnę- co autor miał na myśli…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz